1 marca 2026 r. – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”

Zwróciliście uwagę na ten znicz obok małego okienka w kamienicy przy ul. Kościuszki?

1 marca 2026 r., fot. Paweł Dudek

Zawsze, kiedy mijam dawną siedzibę bezpieki, czuję dreszcz, bo świadomość, że w tych piwnicach znajdował się areszt, w którym katowano ludzi tylko za to, że nie chcieli wyrzec się Polski, sprawia, że mury te do dziś zdają się nasiąknięte cierpieniem i niemym krzykiem przesłuchiwanych.

Zastanawiam się, co czuli uwięzieni, którzy zamiast planować dorosłe życie, zdecydowali się na konspirację w lesie, by zostać wiernym sobie. Dla wielu z nich to nie była wielka polityka, ale bardzo osobisty wybór między honorem a strachem o własną rodzinę.

Myślę o tych wszystkich młodych chłopakach z naszych podradomszczańskich wsi, którzy zamiast prowadzić dziewczyny na odpustowe zabawy czy planować budowę rodzinnego domu pod lasem, musieli uczyć się przeżycia w mroźnych ziemiankach.

Serce mi pęka na myśl o tym, czego tak po ludzku nigdy nie doczekali. Nie było im dane poczuć zapachu świeżo upieczonego chleba we własnej kuchni. Nigdy nie zobaczyli, jak ich dzieci stawiają pierwsze kroki na piaszczystych drogach naszego powiatu. Nie doczekali tej spokojnej starości, kiedy mogliby w niedzielne popołudnie, takie jak dziś, usiąść na ławce przed domem i bez strachu patrzeć na słońce zachodzące nad Radomskiem. Nie mogli trzymać za rękę ukochanej osoby w chwilach, gdy świat wokół wreszcie przestał płonąć. Nie poczuli tej prostej ulgi, że nikt już nie załomocze do drzwi w środku nocy.

Ich młodość została brutalnie przerwana w ubeckich piwnicach lub na leśnych duktach. Odeszli, zanim zdążyli stać się mężami, ojcami i dziadkami. Zostawili po sobie jedynie puste krzesła przy wigilijnych stołach. Pozostał po nich ból matek, które do końca swoich dni wsłuchiwały się w ciszę domu i podwórka.

Dzisiejsza data to dla mnie nie tylko oficjalne święto – Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, ale przede wszystkim chwila ciszy nad złamanymi życiorysami ludzi, którzy kochali to nasze miasto i te nasze lasy tak mocno, że nie potrafili odwrócić wzroku, gdy działa się krzywda. Wolność nie wzięła się znikąd, ale została okupiona samotnością w partyzanckich ziemiankach i odwagą, by w najczarniejszej nocy pozostać człowiekiem.