18 maja – Międzynarodowy Dzień Muzeów i Dzień Muzealnika i moje osobiste „dziękuję”

18 maja to wyjątkowa data w kalendarzu każdego miłośnika przeszłości. Dziś obchodzimy Międzynarodowy Dzień Muzeów i Dzień Muzealnika. To święto ludzi, którzy na co dzień pielęgnują pamięć, ratują od zapomnienia nasze dziedzictwo, a swoją pracą często wybiegają daleko w przyszłość, edukując kolejne pokolenia.

Korzystając z tej okazji, chciałbym zabrać Was w krótką podróż po muzeach, które są mi szczególnie bliskie i które pokazują, jak różnorodny i fascynujący jest ten świat.

Moja własna przygoda z muzeami zaczęła się lokalnie. Muzeum Regionalne im. Stanisława Sankowskiego w Radomsku to prawdopodobnie pierwsza placówka, jaką odwiedziłem jeszcze w czasach szkolnych. Doskonale pamiętam tamte realia – obowiązkowe, wielkie filcowe kapcie, w których człowiek bardziej ślizgał się niż chodził. Od tamtej pory zmieniło się niemal wszystko. Muzeum przeszło niesamowitą ewolucję, dynamicznie się rozwija i tętni życiem wśród lokalnej społeczności. Dzisiejsza rzeczywistość Radomska to nowoczesne podejście do historii, a dla mnie osobiście ogromny powód do dumy – mam zaszczyt wspierać te działania jako członek Rady tego muzeum.

Moja pasja historyczna pozwala mi także angażować się w projekty o skali ogólnopolskiej. Jako uczestnik programu ambasadorskiego Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, codziennie widzę, co oznacza muzealnictwo na najwyższym, światowym poziomie. To miejsce nie tylko uczy, ale i zachwyca formą, łącząc nowoczesną technologię z głębokim, mądrym przekazem.

Z kolei Żydowskie Muzeum Galicja to przestrzeń, która daje mi realne skrzydła. Dzięki ich wsparciu mogę realizować własne projekty historyczne. Ale muzea to przede wszystkim ludzie i to właśnie w Galicji poznałem grono wspaniałych pasjonatów, z którymi stały kontakt trwa do dziś.

Historia to jednak nie tylko wielkie, nowoczesne gmachy w metropoliach. To także, a może przede wszystkim, małe ojczyzny. Muzeum Ludowe w Przedborzu to miejsce o niesamowitym, autentycznym, lokalnym klimacie. Jest tam swojsko, przytulnie i za każdym razem, gdy tam wracam, czuję prawdziwą magię tradycji. Choć to niewielka placówka, ma ogromne serce. Muszę tam koniecznie zajrzeć w najbliższym czasie!
Na mapie moich historycznych wędrówek jest też miejsce, które wymyka się standardowym kategoriom. Muzeum Auschwitz. Czy można powiedzieć, że „lubi się” tam wracać? W klasycznym sensie na pewno nie, bo to przestrzeń przepełniona niewyobrażalną, tragiczną historią. Wraca się tam jednak z poczucia obowiązku. Ponad 80 lat po tych strasznych wydarzeniach, każda wizyta tam pozwala mi jeszcze lepiej zrozumieć to, co wydaje się niezrozumiałe, i nieść tę przestrogę dalej w świat.

Drodzy Muzealnicy!

Niezależnie od tego, czy pracujecie w wielkich narodowych instytucjach, czy w małych izbach regionalnych, robicie rzecz wielką. Tworzycie mosty między tym, co było, a tym, co przed nami.
Dziękuję Wam za Waszą pracę, cierpliwość i serce wkładane w każdy eksponat. Wszystkiego najlepszego!

P.S. Zdjęcie z zeszłego roku z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN pokazujące jak to jest „siedzieć na historii”.