Budapesztański ślad naszej patronki – św. Jadwigi

Jako historyk zajmujący się dziejami Radomska, łapię się na tym, że często w odległych zakątkach Polski i świata szukam wątków związanych z naszym miastem. Podczas pobytu w Budapeszcie chiałem na własne oczy zobaczyć miejsce, które łączy stolicę Węgier z historią Radomska w sposób niezwykle symboliczny.

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Maj 2026 r., fot. Paweł Dudek

Mój cel znajdował się pod adresem Március 15. tér (Plac 15 Marca). To właśnie tam, tuż obok zabytkowego kościoła, w otoczeniu pięknie utrzymanego różanego ogrodu, odnalazłem to, czego szukałem – pomnik św. Jadwigi Andegaweńskiej (na Węgrzech znanej jako Szent Hedvig). Gdy dotarłem na miejsce, uderzył mnie spokój tego zakątka, kontrastujący z gwarem węgierskiej metropolii. Przed wejściem do świątyni stoją dwie bliźniacze, smukłe kolumny zwieńczone rzeźbami. Przyjrzałem się im z bliska. Po lewej stronie placu wita odwiedzających św. Kinga (Szent Kinga, żyjąca w latach 1224–1292) – węgierska królewna z dynastii Arpadów, żona Bolesława Wstydliwego. Po prawej stronie wznosi się natomiast św. Jadwiga Królowa (Szent Hedvig, 1374–1399). Na postumencie widnieje subtelny napis upamiętniający jej krótkie, lecz jakże doniosłe życie.

Sama rzeźba zachwyca oszczędną formą. Przedstawia młodą monarchinię w pełnej dostojeństwa, a zarazem ujmująco skromnej pozie. W dłoni trzyma smukły, metalowy krzyż. To wyraźny symbol jej głębokiej wiary, chrystianizacji Litwy i osobistego poświęcenia, na jakie musiała się zdobyć dla dobra królestwa. Kiedy obszedłem monument, u podstawy kolumny odkryłem tablicę fundacyjną z 2009 roku. Między węgierskimi instytucjami dostrzegłem dumny, polski akcent: Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – Warszawa. Autorem tego poruszającego dzieła jest węgierski rzeźbiarz Dávid Tóth.

Stojąc przed pomnikiem Jadwigi w jej rodzinnych stronach (w końcu urodziła się niedaleko stąd, na zamku w Budzie), zacząłem układać w głowie historyczne puzzle. Jak to się stało, że ta młodziutka węgierska królewna jest jedną z najważniejszych postaci w panteonie historycznym Radomska?

Wszystko zaczęło się po śmierci jej ojca, króla Ludwika Węgierskiego, w 1382 roku. Polscy możnowładcy stanęli wówczas przed ogromnym dylematem sukcesyjnym. Aby uratować unię z Węgrami i zapewnić stabilność państwa, szlachta zaczęła zjeżdżać się na kluczowe narady. I to właśnie Radomsko, ze względu na swoje strategiczne położenie na pograniczu Małopolski i Wielkopolski, stało się areną tych przełomowych wydarzeń. W latach 1382 i 1384 w radomszczańskim klasztorze Franciszkanów odbyły się dwa zjazdy, które zmieniły bieg historii Europy Środkowo-Wschodniej. Kronikarz Janko z Czarnkowa pisał, że w dzień św. Katarzyny 1382 roku panowie polscy zebrali się w naszym mieście, by „poważnie i skutecznie” uratować Koronę, zobowiązując się do wierności córkom zmarłego króla. Choć początkowo myślano o jej starszej siostrze Marii, ostatecznie to Jadwiga została wybrana na polski tron. W marcu 1384 roku w Radomsku odbył się kolejny zjazd, na którym kategorycznie zażądano od matki Jadwigi, Elżbiety Bośniaczki, przysłania królewny do Krakowa. Kilka miesięcy później, 16 października 1384 roku, niespełna 11-letnia Jadwiga została koronowana na Wawelu – nie na królową, a na Króla Polski.

Choć Jadwiga osobiście nigdy do Radomska nie dotarła, nasze miasto pamięta o niej w sposób szczególny. 18 grudnia 1999 roku, za zgodą papieża Jana Pawła II, św. Jadwiga została oficjalnie ogłoszona Patronką Radomska. Od tamtej pory, co roku na początku czerwca, ulicami miasta kroczy uroczysta Procesja Jadwiżańska z jej relikwiami, łącząc mieszkańców, historię i tradycję. Mamy też swój własny pomnik Jadwigi, odsłonięty w 2008 roku na Placu 3 Maja, gdzie nasza patronka stoi w pełnym majestacie z berłem i jabłkiem w dłoniach. Jest też tablica na budynku ratusza.

Wizyta w Budapeszcie uświadomiła mi, jak niezwykłe są historyczne więzi. Odkrywanie śladów wielkiej historii, która decydowała się na zjazdach w Radomsku, a swój materialny wyraz znalazła w tak pięknym zakątku nad Dunajem, to dla takiego lokalnego historyka moment czystej satysfakcji. Jeśli kiedykolwiek będziecie w Budapeszcie, koniecznie odwiedźcie Március 15. tér. Spójrzcie na posąg św. Jadwigi i pomyślcie, że bez Radomska i decyzji podjętych w murach naszego klasztoru, ta młoda Węgierka mogłaby nigdy nie odmienić losów Polski.