Chłopak z Radomska wśród walących się murów. Historia Tuwii Borzykowskiego

Dziś, 19 kwietnia, oczy całego świata zwracają się ku Warszawie. Dokładnie w rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim wspominamy tych, którzy w beznadziejnej sytuacji wybrali walkę o godność. Często myślimy o nich jak o posągowych bohaterach z dalekiej stolicy.

Tuwia Borzykowski. Zdjęcie pochodzi z serwisu Wirtualny Sztetl

Ale czy wiedzieliście, że jeden z najważniejszych głosów tamtego powstania, człowiek, który stał u boku legendarnego Mordechaja Anielewicza, miał tak silne związki z naszym Radomskiem? Poznajcie historię Tuwii Borzykowskiego.

Tuwia nie urodził się jednak w Radomsku. Przyszedł na świat w Łodzi w 1914 roku w żydowskiej rodzinie rzemieślniczej, ale to nasze miasto stało się jego domem w czasach dorastania. To tutaj uczył się krawiectwa, a wieczorami, zamiast odpoczywać, oddawał się swojej wielkiej pasji, czyli książkom. W Radomsku Tuwia nie był tylko cichym czytelnikiem. Był liderem. Zakładał konspiracyjne komórki organizacji „Dror” i „Frajhajt”, prowadził bibliotekę i edukował młodzież.

Istnieje w jego biografii jeden niezwykły, niemal filmowy szczegół z tamtego okresu. Gdy wybuchła wojna, Tuwia podjął karkołomną misję. Uratował przed okupantem 10 tysięcy książek, ukrywając je na strychu w Radomsku. Wiedział, że naród bez swojej kultury i literatury ginie szybciej niż od kul.

Kiedy w 1940 roku Tuwia przeniósł się do Warszawy, by kontynuować działalność podziemną, musiał przybrać pseudonim. Wybrał „R. Domski”. Jeśli wymówimy ten pseudonim głośno możemy usłyszeć, że wypowiadamy nazwę naszego miasta! To drobny, ale wzruszający gest. W samym sercu okupowanej Warszawy, w cieniu rosnących murów getta, Tuwia chciał nosić przy sobie cząstkę naszego miasta. Radomsko było dla niego synonimem tożsamości.

W getcie warszawskim Tuwia stał się postacią kluczową. Był jednym z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej. Walczył w styczniu 1943 roku, a potem, od 19 kwietnia, brał udział w krwawych starciach w tzw. getcie centralnym. Przeżył piekło płonących kamienic, przeszedł przez ciemność warszawskich kanałów, by po wyjściu na „aryjską stronę” nie złożyć broni. Walczył również w powstaniu warszawskim w 1944 roku.
Po wojnie Tuwia Borzykowski zrobił coś, za co historycy są mu wdzięczni do dziś. Spisał swoje wspomnienia w poruszającej książce „Wśród walących się murów”. To jedna z najważniejszych relacji z powstania, napisana przez człowieka, który widział koniec pewnego świata, ale sam odmówił poddania się.

Zmarł w 1959 roku w Izraelu, w kibucu Lochame ha-Geta’ot (Kibucu Bojowników Gett), który sam współtworzył.