Kapliczka z Matką Boską Częstochowską między Podświerkiem a Zagórzem

Jazda przez gęsty las bywa medytacyjna. Szczególnie w okolicach Radomska, gdzie sosnowe bory ciągną się kilometrami. Wczoraj, jadąc z Podświerku w stronę Ojrzenia i Zagórza, na chwilę uciekłem w tę leśną ciszę.

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek

I tam, po lewej stronie, na pniu starym, mchem obrośniętego drzewa, dostrzegłem coś, co skłoniło mnie do zatrzymania. Była to maleńka, skromna gablotka, wiernie przytulona do kory. Jej spadzisty daszek i szklany front, otoczony grubą warstwą mchu na pniu, wyglądały, jakby stały się integralną częścią samej sosny.

Gdy podszedłem bliżej, zza brudnej, zaparowanej szybki wyłonił się wyblakły, sfatygowany przez czas wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej z Dzieciątkiem. Mimo upływu lat, poniżej wciąż trzymał się bukiet sztucznych kwiatów. Patrząc na nie, pomyślałem, że to miejsce rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Kto i dlaczego akurat tutaj postanowił ją zawiesić? Kto zatrzymał się tu jako ostatni? Przedwczoraj, miesiąc temu, czy może mijają już lata?

Wyobraziłem sobie człowieka, który kiedyś przyniósł w to miejsce zbity z desek domek, młotek, gwoździe i z ważnego dla siebie powodu wdrapał się na to drzewo. Kapliczki w środku lasu rzadko przecież rodzą się z luksusu. Zazwyczaj są wotum dziękczynnym za ocalenie albo niemym świadkiem osobistej tragedii, o której pamięta już tylko ta sosnowa kora.

I choć asfaltowa droga pędzi tuż obok, zastanawiam się, czy ktoś jeszcze czasem zbacza z trasy, by się tu pomodlić. To właśnie ta tajemnica i kompletne odizolowanie sprawiają, że to leśne sanktuarium jest tak wyjątkowe. To symbol samotności, pokory i pokoju.

Jadąc dalej, minąłem tego dnia jeszcze co najmniej kilka takich kapliczek, a kolejnych kilka pewnie w ogóle nie zauważyłem.

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek

Lipiec 2026 r., fot. Paweł Dudek