Kiedy mówimy: „Idę do Lamberta”…

Kiedy mówimy: „Idę do Lamberta” albo „Spotkajmy się pod Lambertem”, używamy imienia, które dla nas, tutaj w Radomsku, jest swojskie, wręcz domowe. Ale czy zdajecie sobie sprawę, że jesteśmy jedyni?

Kwiecień 2026 r., fot. Paweł Dudek

W żadnym innym polskim mieście czy wsi nie ma drugiego kościoła pod wezwaniem świętego Lamberta! W kraju, gdzie tysiące parafii dzielą tych samych patronów, Radomsko trzyma straż nad dziedzictwem, które w tej skali jest absolutnym fenomenem. To czyni nasze miasto wyjątkowym, chociaż na pierwszy rzut oka jest tylko ciekawostką.

Postać naszego patrona, św. Lamberta z Maastricht, to opowieść o niezwykłej odwadze, która mimo upływu stuleci wciąż pozostaje aktualna. Ten żyjący w VII wieku biskup zapisał się w historii jako człowiek, który nie lękał się potężnych władców i potrafił głośno upomnieć się o zasady moralne, nawet gdy ceną było jego własne życie. Zginął śmiercią męczeńską, stając się symbolem wierności prawdzie ponad polityczne układy i własną wygodę. To fascynujące, że ten zachodnioeuropejski święty, czczony w wielkich katedrach Liege czy Maastricht, znalazł swój jedyny polski dom właśnie tutaj, u nas, w Radomsku.

Nasza kolegiata w swojej obecnej, neobarokowej formie to efekt XIX-wiecznego projektu Konstantego Wojciechowskiego, który nadał jej ten dobrze nam znany kształt. Warto jednak pamiętać, że pod tą architekturą kryje się tradycja sięgająca niemal samych początków chrześcijaństwa w naszym regionie. To, że kult św. Lamberta przetrwał u nas przez tyle wieków, pokazuje tylko, jak mocno i nieszablonowo jesteśmy osadzeni w historii. Na co dzień pewnie rzadko o tym myślimy, mijając kościół w drodze do pracy czy szkoły, ale to właśnie on przypomina o naszych głębokich korzeniach.

Dla osób przyjezdnych nasza kolegiata to po prostu charakterystyczny „biały kościół” w samym centrum, który ułatwia im orientację w mieście. Dla nas jednak to coś więcej niż tylko punkt na mapie czy ładna fasada. To dowód na to, że mamy w Radomsku coś naprawdę swojego i niespotykanego w żadnym innym zakątku kraju.

Zdjęcie sprzed kilku dni, z późnego popołudnia.