O Romanie Góreckim

Czytelniczka bloga przesłała mi ciekawy link z informacją oraz zdjęciem dotyczącym pewnego radomszczanina.

Roman Górecki– żeglarz, gdzieś na Oceanie. 2019, archiwum rodzinne, autor: Dedal. Licencja: Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International, 3.0 Unported, 2.5 Generic, 2.0 Generic and 1.0 Generic license.

Na stronie Wikimedia Commons znajduje się zdjęcie pana Romana Góreckiego z poniższym opisem autorstwa użytkownika o pseudonimie Dedal.

Roman Górecki, urodzony w Radomsku, którego życie i pasja mogłyby być scenariuszem niejednego filmu. Jego wielką pasją i celem w życiu było żeglarstwo. W jego rodzinnym domu przy ulicy Wilsona 3 (obecnie Wilsona 7) gromadził książki i publikacje związane z morzem, łącznie z miesięcznikiem „Morze” który prenumerował. Gdy kończył Szkołę Podstawową nr 4, los poddał go pierwszej próbie. Pijak przechodząc obok samochodu w którym siedział kilkunastoletni wówczas Romek, wyciągnął go z kabiny i chwytając za ręce uderzył nim o samochód. W efekcie doznał silnego stłuczenia kości piszczelowej. Wielomiesięczne niezwykle bolesne leczenie w miejscowym szpitalu nie dawało szans ocalenia nogi. Dopiero kiedy udało się dotrzeć do prof. Grucy, noga została uratowana. Gdy tymczasem rówieśnicy kontynuowali naukę on musiał nadrabiać straty w szkole wieczorowej. Pracował dorywczo, np. przy zrywce drzew w lesie, czy rozbiórce kościoła Ewangielickiego przy ul. Reymonta. Za zarobione pieniądze razem z Eugeniuszem B. kupili wysłużoną „Omegę” i jak pamiętam pływali nią m.in. na Warcie w rejonie „Topisza” a potem nawet na Mazurach. Kiedy koledzy z podwórka wyjechali na studia, on razem z Eugeniuszem B. wyjechali do Szczecina i zatrudnili się w porcie z zamiarem znalezienia okazji do ucieczki z Polski. Po kilku miesiącach podjęli próbę ucieczki. Schowani w ładowni statku i przysypani węglem dotarli do portu w Kopenhadze. W tamtejszej prasie ukazały się artykuły o ich brawurowej ucieczce. Po pewnym czasie zdecydowali się na wyjazd do Australii. Tam jednak ich ścieżki się rozeszły. Roman zakłada firmę remontowo – budowlaną i zaczyna realizować własną pasję, budując samodzielnie 12-metrowy pełnomorski jacht. Gdy status materialny w efekcie ciężkiej pracy pozwala mu na to, sprzedaje ten jacht i nabywa większy – 14-metrowy jacht. Zdobywa takżę niezbędne uprawnienia żeglarskie i mając więcej czasu dla swej pasji, odbywają z żoną kilku miesięczne rejsy u wybrzeży Australii. Mieszkając nad zatoką, jacht dokuje przy swoim domu. Roman – „chłopak z Radomska” jest przykładem, jak siłą woli i pracy można spełnić swoje, pozornie mało realne marzenia.

Ciekawa historia życia, więc warto, aby więcej radomszczan wiedziało o takim człowieku jak pan Roman. Jeśli bohater tekstu kiedyś znajdzie ten wpis – pozdrawiam serdecznie! Oryginalny tekst oraz zdjęcie pochodzi z tej strony.

565 razy oglądano od początku 2 razy oglądano dzisiaj