Obóz partyzancki Robotnika między Majkowicami a Bąkową Górą

Ten artykuł dodałem 14.04.2020 roku

W lesie między Majkowicami a Bąkową Górą znajdował się obóz partyzancki żołnierzy Armii Krajowej pod dowództwem „Robotnika” (właściwie Bronisława Skóry-Skoczyńskiego). Był to II pluton Kompanii Partyzanckiej AK działającej na naszych terenach.

Jadąc przez las w stronę Pilicy po prawej stronie dostrzeżemy tabliczkę, która wskazuje, że trzeba skręcić. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Miejsce to, wybrane przez partyzantów jako szczególnie niedostępne dla przypadkowych osób, dziś jest oznaczone. Aby tam dotrzeć należy w Zbyłowicach pojechać asfaltówką w stronę wschodnią, a więc w stronę Pilicy. W pewnym momencie droga wjeżdża całkowicie w las. Po prawej stronie znajduje się tabliczka wskazująca na bunkry partyzanckie, to już niedaleko. Należy jeszcze minąć górkę a za nią skręcić w prawo. Wytrawne oko dostrzeże już zarośnięte tablice stojące nad jeszcze mniej widocznymi dołami, gdzie niegdyś przez około cztery miesiące żyli partyzanci.

Po minięciu górki idziemy dalej leśnym duktem, w pewnym momencie droga prowadzi też w prawo i stamtąd widać już kolejną tabliczkę oraz kilka zarośniętych postumentów. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Było to w sumie siedem ziemianek, w tym jedna przeznaczona na kuchnię i magazyn. Oddalone były od siebie o kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów. Razem tworzyły swego rodzaju okrąg. Miejsce ich położenia było całkiem dogodne, niedaleko płynął strumień, a wzgórze mogło stanowić naturalną ochronę przed przypadkowymi lub celowymi wycieczkami Niemców.

W tej ziemiance, oznaczonej jako 0, znajdowała się kuchnia oraz magazyn. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

W ziemiance I mieszkali: Kujawiak, Kwiatek, Lis, Nietoperz, Rozsada, Twardy, Uchwyt, Żelazo. Jest ona położona bardzo blisko kuchni, co może świadczyć o tym, że osoby tam mieszkające były także odpowiedzialne za przygotowywanie posiłków. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Ziemianka II: Zagórski, Iskra, Rybak, Sanguszko, Szczupak, Waligóra, Wiktor, Wyrwidąb. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Ziemianka III: Robotnik (dowódca), Postrach (zastępca), Buczek, Lis, Mars, Staw, Zemsta. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Ziemianka IV: Karol, Kurz, Mikołaj, Minorek, Sęk, Sokół, Sroka, Stasiek, Telefon. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Ziemianka V: Wrzos, August, Korzeń, Matwiej, Pietrek, Pomorzak, Wierny, Zapora, Strzała. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Ziemianka VI: Uparty, Bąk, Czajnik, Gałąź, Konar, Max, Mirek, Strzecha. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Partyzanci przebywali w tym miejscu od 6 grudnia 1943 roku do 4 marca 1944 roku. Życie w obozie z pewnością nie należało do łatwych. Ciągłe obawy przed znalezieniem kryjówek przez Niemców sprawiały, że należało zachować wszelkie środki ostrożności. 49 partyzantów to dość liczna grupa, ale jak pokazują fakty – świetnie zorganizowana. Dotarłem do kilku zdjęć, które przedstawiają codzienne czynności.

Toaleta poranna. Zdjęcie pochodzi z: Zbigniew Zieliński, Walczyli o wolność Polski, Ząbki 1998, s. 29

W oczekiwaniu na posiłek. Zdjęcie pochodzi z: Zbigniew Zieliński, Walczyli o wolność Polski, Ząbki 1998, s. 31

Kuchnia polowa, 1944 r. Zdjęcie pochodzi z: Zbigniew Zieliński, Walczyli o wolność Polski, Ząbki 1998, s. 31

Pod koniec lutego 1944 roku w obozie odbył się kurs sanitarny, prowadzony przez lekarza wojskowego z Piotrkowa Trybunalskiego. Po skończonym kursie, w dniu 4 marca Konar (właściwie Józef Grabalski) eskortował prowadzącego kurs do gajowego. Konar wracał do obozu już sam, było to ok. godz. 15 lub 16. Dostrzegł on wówczas, że jakieś 100 metrów od obozu czają się Niemcy. Zarówno dowódca, jak i jego zastępca byli wówczas zajęci i nie mogli od razu zareagować. Konar chwycił więc karabin z amunicją i zajął stanowisko, aby odeprzeć najście Niemców. Po chwili wszyscy partyzanci byli gotowi do obrony. Rozległy się strzały. Robotnik wydał rozkaz, aby atakować Niemców również po bokach. AK-owcy mieli przewagę, ponieważ znajdowali się na wzgórzu. Niemcy zaczęli się wycofywać. W wyniku walk ranny został Waligóra, a po stronie Niemców było aż osiem ofiar śmiertelnych. Partyzanci zdali sobie sprawę, że muszą opuścić swoje kryjówki. Przez Dobrenice, Cieśle, Przerąb i Borki udali się do Lipowskiej Dąbrowy. Waligóra (właściwie kapral Mieczysław Musiał) zmarł następnego dnia po strzelaninie. Z honorami pochowano go na cmentarzu w Rzejowicach.

Okoliczna ludność z całą pewnością wiedziała o istnieniu obozu Robotnika. Partyzanci byli bowiem wspierani w utrzymaniu się lesie. Przykładowo w domu lekarki Stanisławy Nierackiej mieszkającej w Wielgomłynach przechowywano w specjalnych skrytkach broń partyzantów, maszynę do pisania oraz pieniądze przeznaczone na wydatki obozu. Sama lekarka wielokrotnie potajemnie opatrywała rannych żołnierzy. Niestety zdarzały się także osoby, które okazywały się zdrajcami. Po ewakuacji z opisywanych ziemianek partyzantom udało się ustalić kto wydał ich miejsce położenia. Nadejście Niemców nie było na pewno przypadkowe, okazało się, że wskazał je Ignacy Kusiak, 34-letni kawaler, rolnik z Tarasu. 16 lipca 1944 roku oddział Robotnika wykonał na nim wyrok śmierci. Mniej więcej w tym samym czasie, gdy Niemcy próbowali okrążyć obóz partyzantów, zginęła też stacjonująca pół kilometra stamtąd cygańska rodzina Głowackich (pisałem na ten temat tutaj). Prawdopodobnie Niemcy zabili Cyganów gdy szukali partyzantów, mogli to też zrobić w następnych dniach, gdy przybyli tam z posiłkami, aby ostatecznie się rozprawić z oddziałem Robotnika (którego oczywiście już tam nie było).

W październiku 1975 roku przedborski ZBOWiD postawił mniej więcej w środku okręgu tworzonego przez ziemianki pamiątkowy obelisk. Wtedy też postawiono opisane wyżej postumenty przed ziemiankami.

Tablica ufundowana przez przedborski ZBOWiD. W oddali widać dwie pamiątkowe tablice umieszczone przed ziemiankami. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek

Zbliżenie na tablicę ufundowaną przez przedborski ZBOWiD. Marzec 2020 r., fot. Paweł Dudek


1260 razy oglądano od początku 3 razy oglądano dzisiaj

Ważne informacje

Jestem autorem wszystkich artykułów i zdjęć (chyba, że zaznaczyłem, że jest inaczej w jakimś konkretnym przypadku). Czasami korzystam ze starych zdjęć znalezionych w internecie, prasie, książkach, przesłanych przez Czytelników. Staram się pytać o zgodę na wykorzystanie takiego zdjęcia, ale nie zawsze to jest możliwe, a czasem niepotrzebne. Jeśli jednak naruszyłem czyjeś prawa autorskie, proszę o kontakt. Zdjęcia w artykułach są mniej więcej aktualne w stosunku do daty opublikowania artykułu, chyba, że zaznaczyłem inaczej. Jeśli znalazłaś/-eś błąd, chcesz coś zasugerować, skrytykować, pochwalić, napisz na pawel@radomsk.pl - wychodzę z założenia, że nie jestem nieomylny i mogłem coś przegapić, o czymś zapomnieć albo po prostu czegoś nie wiem. Pamiętaj także, że możesz sobie do woli i za darmo czytać, oglądać, ale nie wolno Ci kopiować żadnych moich tekstów oraz żadnych zdjęć. Jeśli jednak bardzo chcesz wykorzystać coś mojego, napisz na pawel@radomsk.pl - na pewno się dogadamy i tu niekoniecznie chodzi o pieniądze :)