Krąży po internecie zdjęcie RKS-u z tamtego wspaniałego czasu…

Krąży po internecie taki obrazek i ostatnio znów mi mignął. Gdy patrzę na ten plakat, który przez lata dumnie zdobił drzwi mojego pokoju, przed oczami stają mi nie tylko twarze piłkarzy ale przede wszystkim ten nieuchwytny, elektryzujący dreszcz, który 25 lat temu spoił całe Radomsko w jedną, wielką piłkarską rodzinę.

Fot. Roman Świerczyński

Chwilę wcześniej mieliśmy moment absolutnego przełomu, kiedy nasze miasto po raz pierwszy w historii sięgnęło sportowych gwiazd, budząc w nas emocje, jakich nigdy wcześniej ani później w takim natężeniu nie zaznaliśmy. Awans do I ligi był dla każdego radomszczanina doświadczeniem wręcz mistycznym. Pamiętam moment z decydującego o awansie meczu z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, kiedy na boisko, ku zdumieniu wszystkich, wszedł sam Tadeusz Dąbrowski, by przez te kilka minut osobiście przypieczętować sukces, o który walczył latami, co do dziś pozostaje jedną z ciekawszych anegdot tamtej ery.

Wciąż mam pod powiekami ten gęsty tłum pod Miejskim Domem Kultury, zaraz po meczu, tę wspólną, radosną czujność, gdy setki gardeł skandowały nazwiska bohaterów, aż w końcu oni sami wyszli na balkon aby wszystkim się pokazać.

Niesamowitym zaskoczeniem i powodem do ogromnej dumy było dla nas to, że w naszej drużynie nagle zaczęli pojawiać się topowi piłkarze, których wcześniej znaliśmy jedynie z ekranów telewizorów, zawodnicy z przeszłością w takich potęgach jak Bayern Monachium czy reprezentanci Polski, co sprawiało, że czułem jakby Radomsko było centrum piłkarskiego świata.

Fotografia, na której rzędy zawodników w charakterystycznych żółto-niebieskich strojach z logiem Famegu prężą się do obiektywu Romana Świerczyńskiego, to dla mnie znacznie więcej niż tylko dokumentacja składu. To bilet powrotny do czasów, gdy każdy z nas czuł się częścią czegoś wielkiego i nieosiągalnego. Każde spojrzenie na ten plakat przypomina mi zapach stadionu przy Brzeźnickiej i tę niesamowitą pewność, że na naszym lokalnym boisku dzieją się rzeczy wielkie, a dla małego miasta nie ma barier, których nie dałoby się przebić pasją i marzeniami.

Szło się wtedy przez Radomsko z głową uniesioną wyżej niż zwykle, niosąc w sercu tę historię, która pozostanie w nas na zawsze, jako dowód na to, że przez ten jeden złoty moment serce polskiej piłki biło właśnie tutaj, w Radomsku.