Dziś przez Radomsko przeszedł ożywczy, letni deszcz. Opady zaczęły ustępować, gdy zegar wybijał wieczorne godziny. Czerwcowe słońce, wciąż wysoko, jak to bywa u progu lata, podarowało miastu niezwykły spektakl. Spróbowałem złapać ten kadr telefonem.
Czerwiec 2026 r., fot. Paweł Dudek
Spośród wszystkich zakątków naszego miasta, klasztor franciszkanów jest jednym z tych, którego widok po deszczu zapiera dech w piersiach najbardziej. Może to dlatego, że mam do tego miejsca całkiem blisko, może dlatego, że najwyższą wieżę widać z daleka z różnych miejsc…
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niesamowita, wręcz mistyczna paleta barw. Mokry od deszczu asfalt ulicy Kościuszki lśni w dolnej części kadru, a soczysta, czerwcowa zieleń drzew wydaje się niemal nierealnie intensywna po obfitym opadzie.
Jednak prawdziwy spektakl rozgrywa się wyżej. Promienie zachodzącego słońca, przebijające się przez odchodzące chmury, uderzyły prosto w klasztorne mury. Śnieżnobiała na co dzień elewacja kościoła i charakterystyczna, potężna wieża zyskały ciepły, pastelowo-różowy, niemal łososiowy odcień. Pękate hełmy wież, zwieńczone smukłymi iglicami i krzyżami, odcinają się na tle błękitno-szarego, wciąż nieco zachmurzonego nieba. Kontrast nadaje tej architekturze niesamowitej lekkości.
Uwierzcie, że na żywo wygląda to tysiąckrotnie lepiej niż na zdjęciu.
Zobacz podobne artykuły:
Zobacz podobne artykuły:






