Nie samym regionem radomszczańskim człowiek żyje, więc sięgnąłem po książkę o górach, a mianowicie o Bieszczadach. I natrafiłem na mały wątek związany z naszymi okolicami!
Sierpień 2025 r., fot. Paweł Dudek
Lubię czasem przeczytać wspomnienia, historie pisane przez ludzi, którzy widzieli odchodzący w niepamięć świat. Taką książką jest „Bieszczadzka odyseja. Wspomnienia moich rodziców” autorstwa Zbigniewa Maja. Książka opowiada o trudach życia powojennych osadników na terenach, gdzie wymieniono całkowicie ludność. Należy dodać do tego, że nowi mieszkańcy Bieszczad zmagali się z niesamowitymi problemami, takimi jak brak sklepów, materiałów budowlanych, lekarzy czy normalnych dróg. Budowali wszystko niemal od początku. Wielokrotnie przy tym (świadomie lub nie) niszczyli dziedzictwo poprzednich mieszkańców, którzy zostali przez władzę przesiedleni. Po wojnie w Bieszczadach spotykali się zarówno młodzi ludzie z przeludnionych miast i wsi, jak i osoby chcące uciec przed przeszłością oraz niesamowici oryginałowie. Taka mieszanka mogła powodować różne sytuacje, niekoniecznie pozytywne. O Bieszczadach z lat 50. i 60. XX wieku można mówić w takim samym kontekście jak o Dzikim Zachodzie z Ameryce na przełomie XIX i XX wieku.
Jak zaznaczono w tytule, wspomnienia dotyczą rodziców autora, Zbigniewa Maja. Młodzi ludzie, pochodzący z różnych stron, spotkali się w Bieszczadach i z tym miejscem postanowili związać swoje życie. Początki były dość trudne. Liczne przeprowadzki oraz warunki mieszkaniowe skłaniały ich do tego, aby rozważać swoje życiowe decyzje. Ostatecznie jednak osiedli w jednej z najbardziej malowniczych miejscowości w Bieszczadach. Pana Zbigniewa Maja miałem okazję poznać dobrych parę lat temu. Było to jeszcze przed napisaniem książki. Natomiast gościna i domowe wyroby oferowane w prowadzonym przez niego pensjonacie utkwiły mi w pamięci.
Czytając „Bieszczadzką odyseję” natrafiłem na wątek związany z naszymi stronami. Pan Zbigniew napisał co nieco o rodzie Majów. Według jego informacji początkowo Majowie mieszkali w dolinie Nidy w świętokrzyskiem. W początku XV wieku przenieśli się do Silnicy. Z tamtych czasów zachowała się informacja mówiąca o Mikołaju Maju, sędzim ziemskim sieradzkim. Później Majowie zamieszkali w Silnicy Małej, czyli Silniczce i mieli tam swój dwór. Pod koniec XVI wieku zbudowali tam murowaną kaplicę ariańską, którą możemy podziwiać do dzisiaj. Takie to związki ma autor bieszczadzkich wspomnień z naszymi stronami. Książkę polecam, a jakże! Czytając te wspomnienia, można przenieść się w zupełnie inne czasy. A czarno-białe zdjęcia z obszernymi opisami pozwalają na to, aby poczuć ten powojenny klimat. Byłem w Bieszczadach kilkakrotnie i analizowanie z mapą kolejnych przeprowadzek rodziny Majów jest bardzo interesujące. Z pewnością następnym razem spróbuję dotrzeć do niektórych z tych miejsc.
Dawna kaplica ariańska w Silniczce. Czerwiec 2023 r., fot. Paweł Dudek
Zobacz podobne artykuły:
Zobacz podobne artykuły:






