O 90-latce, która wydała tomik wierszy

Ten artykuł dodałem 13.10.2016 roku

Pewnego razu, wiosną 2016 roku zadzwonił do mnie P. Spytał, czy nie chciałbym przepisać, za pieniądze oczywiście, książki – z pisma ręcznego na komputer. On nie miał czasu, a dzwoniła do niego jakaś pani, która chciała mu zlecić taką pracę. P. jest właścicielem agencji reklamy, więc wspomniana pani w sumie celowała całkiem dobrze. Powiedziałem P., żeby przekazał jej mój numer telefonu, bo w sumie mam czas, a poza tym kiedyś już przepisywałem komuś ręcznie napisaną książkę na komputer.

Niedługo potem zadzwoniła pani. Umówiłem się z nią na wizytę, ale, przyznaję – w dniu, w którym miałem tam być – kompletnie zapomniałem. Pani znów zadzwoniła. Pomyślałem, że skoro jej tak bardzo zależy, to jednak warto, abym się u niej pojawił.

W Gomunicach, w dużym piętrowym domu mieszkała starsza pani, jak się później okazało, 90-letnia. Wziąłem od pani Stanisławy gruby zeszyt, zapisany wierszami. Ociągałem się z przepisaniem tego na komputer, ale w końcu się wziąłem się do roboty. Wcześniej obiecałem też, że zadbam o to, aby dostarczyć wszystko do wydawcy, jednej z drukarni w Radomsku. Wiedziałem przecież, że pani Stanisława by sobie z tym nie poradziła. Na tym cała historia mogłaby się zakończyć. Zbliżało się lato, o przepisywanej książce zapomniałem. Szczerze powiedziawszy, myślałem, że książka zostanie wydana, pani Stanisława rozda ją sąsiadkom, może komuś z rodziny, i tyle.

krawczykowska_zawsze_w_rodzinnej_ziemi_tomik

Pod koniec sierpnia pani Stanisława zaprosiła mnie znów do siebie. Akurat znalazłem trochę czasu, więc pojechałem. Na miejscu okazało się, że książka jest już wydana. Pani Stanisława powiedziała mi wtedy, że dobrze, aby jej wiersze trafiły do jak największej liczby osób, szczególnie do młodzieży. I wtedy pomyślałem, że czemu nie – a może by by zorganizować wieczorek poetycki połączony z promocją tomiku? Udałem się do pani dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Radomsku. Zostałem pozytywnie zaskoczony, bo bez jakichkolwiek problemów udało się nam wszystko ustalić, łącznie z datą – wieczorek miał się odbyć 27 września o godz. 17.

Jednocześnie zapytałem w mojej pracy czy temat 90-letniej poetki, wydającej tomik wierszy nadawałby się do „Teleexpressu”. Okazało się, że tak! Nic nie stanęło też na przeszkodzie w tym, żebym to ja realizował taki materiał, mimo że to już inne województwo niż to, w którym pracowałem. Umówiłem się więc z operatorem, on przyjechał z Częstochowy, a ja wsiadłem po drodze, w Radomsku. Muszę przyznać, że pani Stanisława przed kamerą wypadła naprawdę profesjonalnie. Jak na 90-letnią osobę – super! Wielu moich rozmówców, kilkukrotnie młodszych, przed mikrofonem jest bardziej stremowanych i zestresowanych. Emisja materiału odbyła się 27 września o godz. 17, wtedy gdy rozpoczynał się wieczorek poetycki. Uczestnicy nie mogli więc go obejrzeć, na szczęście wszystko znajduje się w internecie (tutaj, od 9:08).

teleexpress_27-09-2016Screen z programu „Teleexpress”

Przed wieczorkiem poetyckim zamówiłem tort, kwiaty, kupiłem też ciastka i napoje. Zadbałem również o zaproszenia, wcześniej dostarczyłem pani Stanisławie ponad 20 sztuk, aby mogła powiadomić swoich bliskich. Przygotowanie scenariusza (czyli najtrudniejszej rzeczy) zostawiłem sobie na sam koniec.

Pamiętam, że w dniu, w którym miał się odbyć wieczorek, pani Stanisława zadzwoniła do mnie o 6:40 rano. Mówiła, że bardzo się stresuje i obawia. Nie dziwię się. Dla 90-letniej osoby, i nie tylko dla 90-letniej, dla każdego debiut poetycki to byłby stresujący dzień.

W bibliotece pojawiłem się po godz. 16. Powoli przygotowywałem się do prowadzenia wieczorku. Wkrótce potem przybyła pani Stanisława, przywieziona przez znajomych. Nie zabrakło lokalnych mediów. Dziennikarze wyjęli dyktafony i nagrali to, co pani Stanisława ma do powiedzenia. Był też występ przed lokalną telewizją, zdjęcia, flesze i błyski.

szymborska_rusinekSzymborska & Rusinek. Fot. Monika Bednarczyk-Bojdo/”Pomiędzy Stronami”

Spotkanie rozpoczęło się po godz. 17. Na sali pojawiło się blisko 70 osób, także młodzież. To spory sukces, bo w rozmowie z pracownikami biblioteki dowiedziałem się, że inne tego typu wydarzenia nie cieszą się aż taką popularnością. Wszystko było zaplanowane, punkt po punkcie. Tylko w jednej kwestii liczyliśmy na zaangażowanie publiczności. Chodziło o głośne czytanie wierszy autorstwa pani Stanisławy. Ku mojemu zaskoczeniu zgłosiło się całkiem sporo osób, przez co cała uroczystość się wydłużyła. Gdy zaczęliśmy jeść tort, do pani Stanisławy zgłaszały się kolejne osoby, które prosiły ją o dedykację w tomiku. Po kilkunastu takich wpisach pani Stanisława prosiła znajome osoby, aby pojawiły się w następnych dniach u niej w domu, była już tak zmęczona. To był dla mnie też znak, że nie spodziewała się aż tak wielu ludzi na wieczorku. Na koniec pojawił się też wydawca tomiku, pan Solarz. Nie mógł przybyć wcześniej z powodu ważnych obowiązków zawodowych. Właśnie wtedy, po raz pierwszy spotkaliśmy się wszyscy w trójkę w jednym miejscu, wcześniej nie było na to czasu.

krawczykowska_1Uczestnicy wieczorku poetyckiego. Po lewej prezydent Radomska dr Jarosław Ferenc. Fot. Janusz Taranek/Radomsko24.pl

krawczykowska_2Uczestnicy wieczorku poetyckiego. Fot. Janusz Taranek/Radomsko24.pl

krawczykowska_3Uczestnicy wieczorku poetyckiego. Fot. Janusz Taranek/Radomsko24.pl

Kilka dni temu byłem u pani Stanisławy. Tym razem już bez pośpiechu. Zjedliśmy ciasto, wypiliśmy herbatę. Półki w jej domu uginały się od wielu pięknych bukietów wręczonych autorce podczas wieczorku poetyckiego. Do dziś dzwonią i piszą do mnie osoby z pytaniem, czy dostępny jest jeszcze chociaż jeden egzemplarz tomiku pani Stanisławy. Odpowiadam – tak, kilka zostało.

250 razy oglądano od początku 1 razy oglądano dzisiaj