Radomsko w reportażu amerykańskiej pisarki, która z naszym miastem ma wiele wspólnego

Ten artykuł dodałem 28.06.2021 roku

O autorce książki, Louise Steinman wiedziałem do tej pory niewiele. Tyle, że ta amerykańska Żydówka odwiedzała nasze Radomsko kilkanaście lat temu, przyjaźniła się z Maciejem Ziembińskim, redaktorem lokalnej gazety „Komu i Czemu?”. Raz nawet Steinman otrzymała tytuł „Człeczysko” przyznawany dla osób zaangażowanych w sprawy naszego miasta i okolic. Lektura „Krzywego Lustra…” połączyła wzmianki sprzed lat, uporządkowała w mojej głowie kim naprawdę jest i jakie motywacje ma Louise Steinman – praprawnuczka Żydów mieszkających niegdyś w Radomsku.

Pierwsze akapity książki nie wywarły na mnie pozytywnego wrażenia. Polska przedstawiana jako „czarna dziura i gryząca pustka” to nie jest obraz, który odczytuje się z przychylnością. Kontekst ten wynikał jednak z nieświadomości autorki, która dopiero w dorosłym życiu odkryła związaną z naszym krajem historię swojej rodziny. Historię skrywaną, pomijaną w rodzinnym domu.

Było oczywiste, że Polska to kraj pełen ludzi nienawidzących Żydów, którzy dopuścili do tego, by na ich ziemi dokonano niedającego się opisać ludobójstwa, a być może brali w nim udział. Gorycz tężała w kamień – i tak dla mojej rodziny oraz dla mojego pokolenia żydowskich dzieciaków, prowadzących wygodne życie na przedmieściach Los Angeles, sama idea Polski niosła ze sobą smak cierpienia i zdrady, którego nie miała dla innych Amerykanów.

Louise Steinman była jednak zdeterminowana, aby poznać prawdę, a przede wszystkim ją zrozumieć. To sprawiło, że z każdą przeczytaną stroną, gdy odkrywane były kolejne karty tej historii, pochłaniałem lekturę z coraz większym zainteresowaniem.

Najbardziej podoba mi się w książce zmieniająca się perspektywa. Ostatnio czytam mnóstwo książek typowo historycznych. Analizuję, porównuję, sprawdzam kolejne źródła. A tutaj miałem do czynienia z lekturą, w której nie ma jednej tezy. Język używany przez Steinmam jest przystępny. To doświadczona dziennikarka oraz autorka książek. „Krzywe lustro…” napisane jest w formie reportażu. To zapis kolejnych przeżyć związanych z odkrywaniem kart rodzinnej historii. Najgłębsze rozważania dotyczą relacji polsko-żydowskich. I choć książka pisana jest po wielu latach wewnętrznych przemyśleń, autopsji i refleksji, to jednak Steinman potrafiła przekazać je w taki sposób, że czytelnik na bieżąco zmienia perspektywę, wraz z kolejnymi wizytami w Polsce, w Radomsku, wraz z kolejnymi spotkanymi ludźmi, którzy tworzą konkluzje. Niekiedy autorka odwołuje się do dzieł kultury, które niekoniecznie każdy zna, ale ich znajomość pozwala wgłębić się w kontekst. Trudno byłoby napisać tutaj co warto wiedzieć wcześniej, przed sięgnięciem po tę książkę, i z jaką wiedzą ogólną powinno się przystąpić do przeczytania pierwszej strony. Trzeba jednak przyznać, że oprócz specyficznych skojarzeń i dygresji autorki, znajdują się tam też dość liczne oczywistości, takie jak wyjaśnienia czym było NKWD, kim dla Polaków jest Adam Mickiewicz, dlaczego krakowski hejnał w pewnym momencie się urywa, jest też tekst znanej chyba wszystkim kołysanki „Była sobie Baba Jaga…”. Ot, takie ciekawostki zauważone przez amerykańską turystkę w odległej Polsce. Czyta się ze swojskością, ale też ciekawością co osoba z Los Angeles myśli o naszej historii, tradycji i codzienności.

Mickiewicz był patriotą żyjącym na wygnaniu z nieistniejącego kraju, w którym pisanie po polsku było ryzykownym aktem patriotyzmu. Był socjalistą, zanim jeszcze narodził się socjalizm, działaczem politycznym, spiskowcem. Był zaufanym Aleksandra Puszkina, przyjacielem Fryderyka Chopina i George Sand. Próbował organizować oddziały zbrojne dla obalenia rosyjskiego imperium, żeby przyspieszyć odrodzenie państwa polskiego.

O Piłsudskim:

Był radykalnym socjalistą, żarliwym polskim patriotą i gorącym zwolennikiem narodowej tradycji tolerancji religijnej. Pod jego dowództwem Polska odniosła jeden z największych triumfów militarnych w swojej historii – zwycięstwo w bitwie warszawskiej 1920 roku przeciw Sowietom. Rządził Polską od 1926 do 1935 roku po tym, jak zdobył władzę, dokonując przewrotu.

Książkę polecam oczywiście mieszkańcom Radomska i powiatu, bo poruszane tutaj wątki w dużym stopniu są związane z naszymi okolicami. Co ciekawe, nawet tytuł książki nawiązuje do pewnego czasopisma wydawanego w Radomsku, w czasach gdy Polacy i Żydzi stanowili wspólnotę. Czytając o tym jak Steinman wizytuje Radomsko miałem wrażenie, że jestem obok, bo przecież te wszystkie miejsca znam, a tych ludzi jeśli nawet nie znam osobiście, to chociaż kojarzę. Powracając do wspomnianej zmieniającej się perspektywy, to ona odnosi się też do postrzegania Radomska. Nigdy nie zastanawiałem się w takim kontekście jak to miasto może być widziane z zewnątrz, przez osobę, która poznaje je zupełnie od początku, zaczynając nawet od tego, że pierwotnie dla Louise Steinman jest to jakiś „Ra-dumpsk” – „zabiedzona pipidówa, coś jak osada Dogpatch z komiksów Li’l Abner”, czytanych przed laty przez autorkę w niedzielne poranki. Z dużym entuzjazmem czytałem więc kolejne fragmenty związane z lokalnymi wątkami: o malarzu Natanie Szpiglu, o wizycie na miejscowym cmentarzu żydowskim, o Henryku Borkowskim, o Macieju Ziembińskim, o spacerze ulicą Reymonta, o parku Świętojańskim i Miejskim Domu Kultury. Do groteskowego fragmentu o radomszczańskim Muzeum Regionalnym i panującej tam atmosferze wracałem trzy razy.

W ten chłodny, jesienny dzień byliśmy pierwszymi odwiedzającymi, być może – pierwszymi od dłuższego czasu. Nasze pojawienie się wywołało drobny popłoch. Nikt z pracowników nie mówił po angielsku, ale po początkowym zamieszaniu przyjęli nas naprawdę serdecznie. Jedna z kobiet przyniosła wielki pęk kluczy i machnęła na nas ręką, żebyśmy poszli za nią po schodach.

Przedmowa do polskiego wydania zawiera jakże oczywiste, ale i ważne spostrzeżenie – Holokaust przesuwa się z pamięci żywej do pamięci zapośredniczonej. W dalszej części tekstu autorka pisze, że należy połączyć wiedzę historyczną z naszymi wyborami moralnymi. Ja rozumiem to pierwsze spostrzeżenie jednak nieco inaczej – Steinman jest być może jedną z ostatnich osób, które łączą doświadczenia Holokaustu z próbą szukania własnej tożsamości. Ona bezpośrednio Holokaustu nie doznała, ale jej rodzina – tak, i to na nią wpłynęło. Zrozumienie relacji oraz zależności pomiędzy Polakami a Żydami nie jest trudne, wymaga bycia gotowym do jej poznania, do wysłuchania z uważnością oraz zainteresowaniem.

Książka jest tłumaczona z angielskiego przez Dorotę Gołębiewską. Oryginalny tytuł to: „The Crocked Mirror. A Memoir of Polish-Jewish Reconciliation”. Na końcu znajduje się kilkadziesiąt zdjęć z czasów opisywanych w reportażu. Są również zdjęcia archiwalne pochodzące m.in. z Muzeum im. S. Sankowskiego w Radomsku.

Louise Steinman
Krzywe lustro. Dziennik polsko-żydowskiego pojednania
Wydawca: Ośrodek KARTA
Wydanie I
Warszawa 2021
Stron 300
Książka jest do kupienia m.in. na stronie wydawcy – Fundacji Ośrodka KARTA

845 razy oglądano od początku 1 razy oglądano dzisiaj

Ważne informacje

Jestem autorem wszystkich artykułów i zdjęć (chyba, że zaznaczyłem, że jest inaczej w jakimś konkretnym przypadku). Czasami korzystam ze starych zdjęć znalezionych w internecie, prasie, książkach, przesłanych przez Czytelników. Staram się pytać o zgodę na wykorzystanie takiego zdjęcia, ale nie zawsze to jest możliwe, a czasem niepotrzebne. Jeśli jednak naruszyłem czyjeś prawa autorskie, proszę o kontakt. Zdjęcia w artykułach są mniej więcej aktualne w stosunku do daty opublikowania artykułu, chyba, że zaznaczyłem inaczej. Jeśli znalazłaś/-eś błąd, chcesz coś zasugerować, skrytykować, pochwalić, napisz na pawel@radomsk.pl - wychodzę z założenia, że nie jestem nieomylny i mogłem coś przegapić, o czymś zapomnieć albo po prostu czegoś nie wiem. Pamiętaj także, że możesz sobie do woli i za darmo czytać, oglądać, ale nie wolno Ci kopiować żadnych moich tekstów oraz żadnych zdjęć. Jeśli jednak bardzo chcesz wykorzystać coś mojego, napisz na pawel@radomsk.pl - na pewno się dogadamy i tu niekoniecznie chodzi o pieniądze :)