Zamknęli moją „Zorzę”…

Historia dzieje się na naszych oczach. Już od kilku miesięcy w sklepach „Zorza” było coraz mniej towaru.

10 października 2023 r., fot. Paweł Dudek

Gdy asortyment znacznie się skurczył to poszczególne produkty były porozstawiane w pewnej odległości od siebie, aby uniknąć wrażenia, że półki są puste. Z czasem zniknęły lodówki na napoje i całe regały. Jeszcze ze dwa tygodnie temu sklep na rogu ul. Kościuszki i Reymonta był otwarty już tylko do godz. 14. A w ten poniedziałek odbiłem się od drzwi mojej „Zorzy”… Sklep został zamknięty, w środku jest pusto. Ktoś powie, że taki mamy rynek, że właściwie wszystko można kupić taniej w Lidlu czy Biedronce. Tak, ale smaku i jakości tego chleba oraz kajzerek nie zastąpi żaden inny. Zapach świeżych jagodników – bezcenny. Rozmowa o niczym ze sprzedawcą – w dyskoncie na to nie ma czasu. I cały ten klimat, miejsce gdzie czas płynie trochę inaczej, gdzie kupowałem wędzoną makrelę z lady (przykrytą jedną foliówką i przybitą szpikulcem z ceną), ciasto krojone przez Pana J. i kiełbasę na grilla w ilości takiej jak pokazałem palcem po wystawieniu mi przed nos…

Kiedyś nawet roznosiłem ulotki z ofertą „Zorzy”. Robiłem to z kolegami nocami, bo w dzień byliśmy w szkole. A rozliczaliśmy się w ten sposób, że dostawaliśmy talony na zakupy. Z półek braliśmy to, co chcieliśmy, duże ilości. Po takich jednorazowych zakupach jechaliśmy pełnymi dużymi wózkami z „Zorzy” przy ul. Leszka Czarnego do domów, bo nie mieliśmy innej możliwości, żeby to przetransportować. Spojrzenia sąsiadów – bezcenne…

Sklep na Kościuszki pamiętam od zawsze. Na pewno istniał tam w czasach PRL-u, właśnie gorączkowo szukam w moich zbiorach czarno-białego zdjęcia zrobionego latem, gdzie przed wejściem sprzedawano lody…

Powszechna Spółdzielnia Spożywców „Zorza” powstała w 1893 roku. Ma już więc 130 lat. Niektóre sklepy jeszcze dogorywają…

 

924 razy oglądano od początku 1 razy oglądano dzisiaj