Katastrofa lotnicza w Borowiecku (1962 r.)

Ten artykuł dodałem 24.11.2018 roku

Na początku lat 60. XX wieku w Borowiecku (gmina Dobryszyce) miała miejsce katastrofa lotnicza. Działo się to 7 lub 17 czerwca 1962 roku (ustalam dokładną datę). Podczas pokazów organizowanych przez Aeroklub Częstochowski zginęło 11 osób, chociaż niektórzy świadkowie są przekonani, że ofiar było zaledwie kilka, inni, że 6 lub 7. Jednymi z ofiar byli 9-letni Włodzimierz Czechowski oraz 11-letni Tadeusz Młyńczak. W czasie startu samolot CSS-13 holujący szybowiec SZD 12 Mucha 100 wpadł w tłum widzów. Czytelnik Adam dostarczył mi poniższe zdjęcie. Widać na nim jakby samolot wbił się w ziemię, chociaż być może trwa tam już akcja ratunkowa i maszyna jest odwracana, aby wydobyć ludzi. Tego nie wiem…

Inny Czytelnik, pan Dariusz, w taki sposób opisał to wydarzenie:

(…) Z zapamiętanych przeze mnie opowieści wyłania się obraz grozy jaką przeżyli okoliczni mieszkańcy i zgromadzeni (…) ludzie, przyjezdni, na okoliczność pokazu lotniczego. Moi dziadkowie wraz z dziećmi (m.in. z moim ojcem ) Byli obecni w ten świąteczny dzień. Nic nie zapowiadało iż w trakcie pokazu lotniczego, pilot straci panowanie nad sterem i runie wprost na ludzi. Ze wspomnień mojej Babci pamiętam że samolot runął niedaleko ich miejsca. Można powiedzieć że cudem przeżyli. Zginęło z tego co pamiętam kilka osób. (…).

Gdy próbuję ustalić miejsce katastrofy, to pojawiają się rozbieżności. Kilka zapytanych przeze mnie osób twierdzi, że samolot spadł na skraj obecnego niezbyt gęstego lasu, pomiędzy Borowieckiem a Żarkami, w miejscu gdzie teraz stoi krzyż i fundamenty niedokończonej kaplicy. Są też głosy mówiące, że to było gdzieś indziej, nieco dalej. Pani Teresa twierdzi, że:

(…) Katastrofa była na lotnisku przy asfalcie, obecnie jest tam osiedle mieszkaniowe.

Tak wspomina to wydarzenie pani Marianna, mająca wówczas 12 lat:

Działo się to na polanie koło Borowiecka, teraz trudno byłoby mi ustalić to miejsce. To był wielki szok. Samolot spadł obok mnie, zginęła wówczas m.in. moja koleżanka ze szkoły. Słyszałam wrzaski i piski ludzi. A ja, zamiast szukać rodziny, uciekłam w las. Siedziałam tam przez długi czas na pniu, bałam się, w głowie słyszałam wycie samolotu. Do domu wróciłam dopiero po siedmiu godzinach, moja rodzina na pewno się martwiła. Mam traumę do dziś…

Pani Henryka również ma wspomnienia z tamtego wydarzenia:

Byłam młodą panienką i wraz z moim przyszłym mężem i dwojga małymi braćmi pojechaliśmy zobaczyć pokaz lotniczy. Byliśmy samochodem – odkrytym starem lub mniejszym i z boku oglądaliśmy ten pokaz. Samolot runął nie tam gdzie byliśmy. Traf chciał, że w ludzi. Tak zginęło kilka osób. Moi rodzice byli zaniepokojeni o nas, ale wróciliśmy bezpiecznie, choć niektórzy nie mieli szczęścia i zginęli.

Napisał do mnie również pan Edward. Oto jego wspomnienia:

Miałem wtedy osiem lat i pamiętam ten wypadek. Obserwowałem to zdarzenie z odległości ok. 80 metrów. Pamiętam dwupłatowy samolot, ciągnący szybowiec. Samolot podczas startu gwałtownie obniżył przód i dosłownie zarył się w darń lotniska – pamiętam połamane śmigło, przewracający się samolot i panikę wśród uciekających ludzi. Szybowiec w tym czasie już odrywał się od ziemi. O ile sobie przypominam, to miałem wrażenie (i tak mówiono), że przyczyną była jakaś duża nierówność, może dołek na trawiastej powierzchni lotniska. Do dziś nie wiedziałem, ile było wtedy ofiar (dop. P.D. – do chwili przeczytania mojego artykułu) (…).

Poniżej znajdują się wspomnienia pani Alicji przekazane przez wnuka Piotra.

Babcia twierdzi, że samolot rozbił się na polanie. Prawdopodobnie był to jakiś szybowiec. Ona się nie zna na tym, ale mówi że dwa samoloty ciągnęły się linka w powietrzu. Wokół miejsca upadku samolotu było dużo ludzi. Pod samolotem leżały koce, butelki z mlekiem widzów. Po katastrofie wszyscy uciekali do lasu. Pogoda była piknikowa, rewelacyjna, więc nic nie zapowiadało katastrofy. Babcia miała wtedy 11 lat, z tej katastrofy pamięta pogrzeb trójki małych dzieci w kościele Św. Lamberta. Trzy małe, białe trumienki.

Wspomnieniami podzieliła się mama pana Tomasza. Pan Tomasz przekazał poniższą relację:

Moja matka również opowiadała mi o tej tragedii była na tym „widowisku” z siostrą. Za Borowieckiem, jadąc w stronę Żarek po lewej jest staw, w którym nawet ja są młodu się kąpałem i dużo ludzi z okolic. Mniej więcej w połowie tego stawu po przeciwnej stronie drogi był/jest las i kawałek za tym lasem była dzika polana gdzie odbywał się ten pokaz. Po lewej stronie tej polany rosły drzewa iglaste i stało tam większość ludzi obserwujących, moja matka z siostrą całe szczęście po przeciwnej. Według ich relacji szybowiec ciągnięty przez samolot znalazł się za blisko tej linii drzew, pod którymi stali ludzie i zahaczył o nie przez co pociągnął dwupłatowca i ten uderzył w ludzi. W tych czasach i długo później była to jedyna taka katastrofa na cały obszar Radomska jeśli chodzi o wypadki powietrzne. Z jej znajomych zginęło dziecko, córka Wiesława Szewczyka z Białej Góry, ofiar było sporo. Kiedyś chciałem znaleźć to miejsce i myślę, że znajduje się ono wzdłuż ulicy Lnianej biegnącej do drogi 91.

Relacja pani Iwony M.

Byłam tam, gdzie rozbił się samolot. Zawiózł mnie tam tata motocyklem. Miałam wtedy 10 lat ale dobrze pamiętam tę katastrofę. Bardzo chciałam podejść bliżej samolotów ale tata mi nie pozwolił, trzymał mnie mocno za rękę. Jak pamiętam była to duża polana, wszędzie ludzie. Samego wypadku nie widziałam ale słyszałam ogromny huk i krzyki ludzi. Tata powoli prowadził motocykl w stronę wyjazdu, odpalił go i pojechaliśmy. Mijały nas karetki, policja, straż wszyscy na sygnale. To była moja najdłuższa droga z Borowiecka do domu. Ciągle się zatrzymywaliśmy aby umożliwić pojazdom wiozącym rannych do szpitala. Cała drogę płakałam. Jeszcze długo słyszałam wycie syren ponieważ mieszkałam wtedy przy szpitalu. W domu zastaliśmy histerycznie płaczącą mamę, która nawet nie zauważyła jak weszliśmy do mieszkania. Następnego dnia poszłam pożegnać kolegę Tadzia Młyńczaka, który jak żywy leżał w trumnie w domu. Tego się nie zapomina.

Powyższe wypowiedzi są bardzo cennymi opisami katastrofy. Czekam jednak na kolejne wspomnienia i informacje. Z góry dziękuję za wszelkie wskazówki! A gdy dotrę do prasy z tamtych czasów, również uaktualnię artykuł.

3422 razy oglądano od początku 1 razy oglądano dzisiaj

Ważne informacje

Jestem autorem wszystkich artykułów i zdjęć (chyba, że zaznaczyłem, że jest inaczej w jakimś konkretnym przypadku). Czasami korzystam ze starych zdjęć znalezionych w internecie, prasie, książkach, przesłanych przez Czytelników. Staram się pytać o zgodę na wykorzystanie takiego zdjęcia, ale nie zawsze to jest możliwe, a czasem niepotrzebne. Jeśli jednak naruszyłem czyjeś prawa autorskie, proszę o kontakt. Zdjęcia w artykułach są mniej więcej aktualne w stosunku do daty opublikowania artykułu, chyba, że zaznaczyłem inaczej. Jeśli znalazłaś/-eś błąd, chcesz coś zasugerować, skrytykować, pochwalić, napisz na pawel@radomsk.pl - wychodzę z założenia, że nie jestem nieomylny i mogłem coś przegapić, o czymś zapomnieć albo po prostu czegoś nie wiem. Pamiętaj także, że możesz sobie do woli i za darmo czytać, oglądać, ale nie wolno Ci kopiować żadnych moich tekstów oraz żadnych zdjęć. Jeśli jednak bardzo chcesz wykorzystać coś mojego, napisz na pawel@radomsk.pl - na pewno się dogadamy i tu niekoniecznie chodzi o pieniądze :)

Tagi dla tego wpisu: