„Warszyc” i „Ewunia”

Niedawno przytoczyłem treść ostatniej rozmowy „Warszyca” z żoną Leokadią Sojczyńską, treść ta oparta była na relacji znajdującej się w książce pt. „Wydarzenia upamiętniające przeżycia i walkę o niepodległość Polski w latach 1939 – 1989” autorstwa Jana Załęckiego (s. 212-213). Tekst jednak podpisany był nazwiskiem Andrzej Gała. A bezpośrednim (że tak się wyrażę – nausznym) świadkiem ostatniej rozmowy był Włodzimierz Jaskulski, przebywający w celi znajdującej się obok celi „Warszyca”. Gała relacjonował własnymi słowami to, co otrzymał w liście od Jaskulskiego. Tekst ten znajduje się tutaj.

Tekst przytoczyłem bez wartościującego komentarza, tzn. w takiej formie w jakiej go widziałem. Zgłosili się jednak do mnie Czytelnicy informujący, że jest to jedna z co najmniej trzech wersji ostatniej rozmowy małżonków Sojczyńskich, i ta jest najbardziej wyidealizowana. Jak było naprawdę – dziś jest to nie do odtworzenia. Chciałbym jednak w tym miejscu wspomnieć o innym tekście, który mówi o relacji pomiędzy „Warszycem” a jego sekretarką – Haliną Pikulską ps. „Ewunia”. Tekst ten, o tytule „Wielka miłość Warszyca” znajduje się w „Historia Do Rzeczy”, nr 5 (63), maj 2018, s. 66-69. Autorem jest Tomasz Lenczewski.

Według tego, co pisze autor artykułu, romans pomiędzy „Warszycem” a „Ewunią” rozpoczął się prawdopodobnie już na początku 1946 roku, gdy sztab Konspiracyjnego Wojska Polskiego znajdował się jeszcze w Radomsku. Na przełomie marca i kwietnia z działalności w KWP miała zrezygnować niejaka Maria z Gasików Szczerbik ps. „Mucha”, przełożona „Ewuni”. „Mucha” nie akceptowała relacji pomiędzy „Warszycem” a „Ewunią”. Sojczyński był żonaty, miał pięcioro dzieci, ponadto między nim a Pikulską istniała zależność służbowa, a cała działalność KWP odbywała się przecież w konspiracji i zapewne według „Muchy” nie powinno być tam miejsca na tego typu związki, było to z wielu powodów niemoralne i niebezpieczne. „Mucha” była kasjerką KWP, oficjalnie zerwała z organizacją z powodów niejasności finansowych. W tym czasie sztab KWP przeniósł się z Radomska do Częstochowy.

Zażyłość pomiędzy „Warszycem” a „Ewunią” była bardzo głęboka. Zachował się list Sojczyńskiego do kochanki, w którym dowódca KWP w doniosłej formie pisze, że ją kocha. Słowo to pojawia się nawet kilka razy. Podczas pobytu w Częstochowie, kochankowie przebywali ze sobą niemal cały czas.

27 czerwca 1946 roku bezpieka ujęła „Warszyca” i „Ewunię” w kryjówce znajdującej się przy ul. Wręczyckiej w Częstochowie. Podczas przesłuchania „Ewunia” próbowała jeszcze wmówić, że nie zna żadnego „Warszyca”, posługiwał się on wtedy fałszywymi dokumentami na inne dane. Przesłuchujący nie mieli jednak żadnych wątpliwości z kim mają do czynienia. Halina Pikulska była wówczas w zaawansowanej ciąży, ojcem dziecka był oczywiście Stanisław Sojczyński. Wkrótce potem „Ewunia” została skazana na dziesięć lat więzienia, wyszła po pięciu. W więzieniu urodziła syna Tadeusza. Syn nie poznał nigdy ojca – gdy przyszedł na świat, wyrok śmierci na „Warszycu” był już wykonany…

Włodzimierz Jaskulski ps. „Mrok” (były szef wywiadu KWP w Wieluniu) opublikował po 48 latach relację z ostatniego spotkania małżeństwa Sojczyńskich. Relacja ta różni się od tej, którą przytoczyłem we wspomnianym wcześniej wpisie. Leokadia Sojczyńska miała zapytać męża o kochankę i o to, czy Stanisław spodziewa się dziecka z Haliną. „Warszyc” miał kategorycznie zaprzeczyć słowami: „Nie wierz temu wszystkiemu co mówili o mnie!”. Cóż innego mógł powiedzieć zrozpaczonej, zalanej łzami kobiecie?

Tadeusz Pikulski dowiedział się, że jest synem „Warszyca” w wieku 10 lat. Powiedział mu to dziadek.

Niniejszy tekst, oparty na powszechnie dostępnym artykule, który z kolei ma swoje źródła w wiarygodnych dokumentach pokazuje nieco inne, mniej znane oblicze dowódcy KWP. Nie umniejsza to jednak jego zasług w walce z komunistycznym aparatem władzy.

943 razy oglądano od początku 2 razy oglądano dzisiaj